Doberek! Mam dla was drugą część "Nietypowej Historii" Miłego czytania!
Moja ciekawość sięgała już granic. Patrząc spokojnie na panią Minene nie mogłam się skupić nad lekcją. Cały czas zastanawiałam się czy to co mówiła Itami to prawda. Nie wytrzymałam.
- Proszę pani- podniosłam nieśmiało rękę.
- Tak Tachibana? co się stało?- odwróciła się pani z uśmiechem.
-B-bo ja chciałam zapytać czy to co zdarzyło się w dawnej sali od matematyki to prawda?
Zapadła niezręczna cisza.
- O jakie zajście ci chodzi?- spytała pani z taką miną jakby ktoś jej właśnie wylał wiadro wody na głowę
- Wie pani, te z panem z młotkiem.
W oczach nauczycielki pojawiły się łzy.
- Kto ci o tym powiedział?
- O co chodzi proszę pani? -krzyknął ktoś z końca sali.
-To miało miejsce 10 lat temu. Trzeba o tym zapomnieć.- Po policzkach Pani spynęły łzy.
Milczałam. Zrobiło mi się nie dobrze na obraz trupów w sali od matematyki. Kocham swoją wyobraźnię.
Wybiegłam z sali w stronę toalety a gdy już wróciłam nauczycielka poprosiła mnie do biurka.
-Risa, przyznaj się. Z kąd o tym wiesz?
-Nie pamiętam - skłamałam bo naglę przypomniał mi się ten przyjemny dotyk Itami. Zrozumiałam że nie mogę narobić jej kłopotów, nie wiem dlaczego. Po prostu nie mogę.
-Nie kłam! napewno pamiętasz. To ważne abyś powiedziała trzeba wyjaśnić tej osobie by już nikomu o tym nie mówiła.
- Mówię przecież, nie pamiętam.
-Jak chcesz. Siadaj do ławki za 5 minut dzwonek.
Po lekcjach jak zawsze wracałam do domu ze szkoły tą samą drogą.
Chwila. co to za dźwięk? Jakby, pisk opon? Odwróciłam głowę by zobaczyć co się dzieje, nagle dostrzegłam cień... Mężczyzny z czymś dziwnym w rękach...
O Boże! Zaczęłam biec jak najszybciej umiałam, biegłam i biegłam a gdy się odwróciłam dalej widziałam cień. Biegł za mną. Cały czas. Musiałam przyśpieszyć ale nie miałam już siły.
Trudno. Wbiegnę do tego autobusu, chyba już odjeżdża więc cień nie zdąży do niego wsiąść. Genialnie! Zdążyłam! Cień zniknął a ja pojechałam dalej do domu.
Moja ciekawość sięgała już granic. Patrząc spokojnie na panią Minene nie mogłam się skupić nad lekcją. Cały czas zastanawiałam się czy to co mówiła Itami to prawda. Nie wytrzymałam.
- Proszę pani- podniosłam nieśmiało rękę.
- Tak Tachibana? co się stało?- odwróciła się pani z uśmiechem.
-B-bo ja chciałam zapytać czy to co zdarzyło się w dawnej sali od matematyki to prawda?
Zapadła niezręczna cisza.
- O jakie zajście ci chodzi?- spytała pani z taką miną jakby ktoś jej właśnie wylał wiadro wody na głowę
- Wie pani, te z panem z młotkiem.
W oczach nauczycielki pojawiły się łzy.
- Kto ci o tym powiedział?
- O co chodzi proszę pani? -krzyknął ktoś z końca sali.
-To miało miejsce 10 lat temu. Trzeba o tym zapomnieć.- Po policzkach Pani spynęły łzy.
Milczałam. Zrobiło mi się nie dobrze na obraz trupów w sali od matematyki. Kocham swoją wyobraźnię.
Wybiegłam z sali w stronę toalety a gdy już wróciłam nauczycielka poprosiła mnie do biurka.
-Risa, przyznaj się. Z kąd o tym wiesz?
-Nie pamiętam - skłamałam bo naglę przypomniał mi się ten przyjemny dotyk Itami. Zrozumiałam że nie mogę narobić jej kłopotów, nie wiem dlaczego. Po prostu nie mogę.
-Nie kłam! napewno pamiętasz. To ważne abyś powiedziała trzeba wyjaśnić tej osobie by już nikomu o tym nie mówiła.
- Mówię przecież, nie pamiętam.
-Jak chcesz. Siadaj do ławki za 5 minut dzwonek.
Po lekcjach jak zawsze wracałam do domu ze szkoły tą samą drogą.
Chwila. co to za dźwięk? Jakby, pisk opon? Odwróciłam głowę by zobaczyć co się dzieje, nagle dostrzegłam cień... Mężczyzny z czymś dziwnym w rękach...
O Boże! Zaczęłam biec jak najszybciej umiałam, biegłam i biegłam a gdy się odwróciłam dalej widziałam cień. Biegł za mną. Cały czas. Musiałam przyśpieszyć ale nie miałam już siły.
Trudno. Wbiegnę do tego autobusu, chyba już odjeżdża więc cień nie zdąży do niego wsiąść. Genialnie! Zdążyłam! Cień zniknął a ja pojechałam dalej do domu.
Mam nadzieję że was nie zanudziłam. Ja już lecę Pa pa!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz